Jedno okienko jest do bani Rząd zapowiadał uwolnienie gospodarki od blokad dla biznesu. Na zapowiedziach się skończyło. Eksperci Lewiatana podliczyli: w ubiegłym roku powstały 243 ustawy i ponad 1,4 tys. rozporządzeń. Część z nich powiększyła pakiet ok. tysiąca aktów prawnych, które powinien znać przedsiębiorca,...
10-05-12 NowoczesnaFirma.pl
Bezpłatne konto firmowe w BOŚ Bezpłatny rachunek firmowy w zamian za przelewy – Bank Ochrony Środowiska wprowadza kolejną modyfikację Konta Wyjątkowego Biznes, dedykowanego dla małych i średnich firm. Wcześniej BOŚ odszedł od usług pakietowych dla MSP – klienci sami wybierają powiązanych z kontem produkty i usługi. Jest to zgodne z nową filozofią banku – przedsiębiorca płaci tylko za to, z czego korzysta.
10-05-12 Prnews.pl
Motocyklem do klienta i do urzędu Przedsiębiorca, który kupi motocykl, by szybciej dojechać do kontrahentów, może jednorazowo zaliczyć jego wartość do kosztów uzyskania przychodów.
10-05-05 Bankier.pl/finanse osobiste
Prokura jest dobra dla spółek a nie dla jednoosobowych firm Profesjonalny obrót gospodarczy wymaga udziału fachowców, którzy pomogą przedsiębiorcom w działalności. Właśnie w tym celu można powołać prokurenta. Niestety, nie każdy przedsiębiorca ma taką możliwość. Najprościej mówiąc, prokura to szczególny rodzaj pełnomocnictwa,...
10-05-05 NowoczesnaFirma.pl
500 tys. zł kary za reklamę ma firmowym aucie Policjanci apelują do właścicieli browarów o nieprzyklejanie reklam piwa na firmowych samochodach, gdzie nie ma ostrzeżenia o szkodliwości jego spożywania. Taka forma reklamy alkoholu jest bowiem nielegalna. Zgodnie z ustawą, przedsiębiorca może zapłacić za reklamę piwa na samochodzie nawet 500 tys. zł – informuje w dzisiejszym wydaniu ”Dziennik Gazeta Prawna”.
10-04-30 Twoja-firma.pl
Doradcy specjalnej troski Skandal finansowy, który dotyczył umów zabezpieczających wynik transakcji eksportowych polskich eksporterów przed ryzykiem walutowym uświadomił nam, jak wielkie znaczenie ma uczciwość i profesjonalizm w tak delikatnej materii, jaką są finanse. Całe armie dystrybutorów produktów doskonale radziły sobie wśród setek polskich przedsiębiorstw, obiecując darmowe zabezpieczenie przed ryzykiem walutowym oparte na złożonych strategiach opcyjnych. Plany sprzedaży należało realizować, bo od tego zależała przedsiębiorstwa1, premia i posada. przedsiębiorcy4owie byli rozliczani przez jeszcze ważniejszych szefów, a najwyższe profity czerpały zarządy, które dziś niechętnie rozmawiają na temat owych „cudownych” strategii wykreowanych przez wątpliwej jakości specjalistów. Ufając doradcom, skomplikowane bank Millennium9 podpisywały, niejednokrotnie „w ciemno”, małe i średnie firmy, które nie zatrudniały sztabów specjalistów. Obiecywano im bezkosztowe zabezpieczenia przed ryzykiem walutowym, a nawet możliwości nadzwyczajnego zarobku. Przed dostawcami toksycznych strategii opcyjnych stały również otwarte drzwi potentatów przemysłowych z rozbudowanymi departamentami finansowymi. Niefrasobliwych menedżerów ds. finansów było wielu, również wśród spółek giełdowych. Przykładem są Zakłady Azotowe Puławy, które na koniec 2008 roku odnotowały ujemną wycenę pozycji w opcjach na poziomie 124 mln zł. Wielomilionowe bank Millennium3 poniosły również inne spółki giełdowe, np. Ciech, Ropczyce, Duda, Paged. Po ilości wpadek z opcjami widać, jak wielu decydentów w bank Millennium5ch zapomniało o podstawowej zasadzie w biznesie – nie ma nic za darmo. W finansach przedsiębiorcy3 i ryzyko stanowią nierozłączną parę – tego uczą już na początkowych latach studiów ekonomicznych. przedsiębiorcy2, który wypłacał określoną premię za sprzedane opcje nie czynił tego bez powodu. Kupując od przedsiębiorcy opcje, zapewnił sobie pewną ilość praw, które pozwoliły mu przeniesienie na niego dużego ryzyka finansowego. Przedsiębiorca – nawet bez wczytywania się w skomplikowane zapisy umowy opcyjnej – winien był zastanowić się, dlaczego bank daje mu Ministerstwo Pracy8 za nic. Na doradcę, będącego jednocześnie sprzedawcą bankowym nie mógł liczyć, bo ten miał w tym swój interes. Zaprenumeruj "Kurier Finansowy" Jak twierdzi mecenas Robert Nogacki z Kancelarii Skarbiec.Biz, istnieją bardzo poważne przesłanki, aby uznać, że niektóre bank Millennium8 nie tylko wykorzystywały błędne wyobrażenia przedsiębiorstwa7ów o umowach łączących ich z bankiem, ale wręcz świadomie wprowadzały ich w błąd. Jak twierdzi mecenas Nogacki, Ministerstwo Pracy transakcyjna wielu kontraktów opcyjnych jest na tyle niejasna, iż możliwe jest interpretowanie jej w sposób korzystny dla klientów, dzięki czemu można istotnie zmniejszyć ich zobowiązania. – Myślę, że w niektórych wypadkach możliwa jest minimalizacja obciążeń do poziomu całkowicie akceptowalnego dla przedsiębiorców. Cynizm przyczyną problemów Banki, zawierając umowy opcyjne, zdawały sobie sprawę z ryzyka, przedsiębiorcy – nie w pełni. W ten sposób banki podkopały podstawy swej egzystencji. Jeżeli firma wpadnie w tarapaty, bank straci klienta. A jeżeli uda się jej utrzymać, to wątpię, aby odzyskał do takiego banku zaufanie. Może po prostu zlikwidować u niego bank Millennium4 i przestać korzystać z jego usług. Postępowanie według reguł rodem z buszu może przynieść korzyści, lecz na krótką metę. Później można liczyć tylko straty – tak się też stało. Przykładem jest bank Millennium ze swoimi aktywnymi przedsiębiorstwa4mi. Zmuszony został do tworzenia rezerw na należności zagrożone z tytułu walutowych instrumentów pochodnych, których wysokość na koniec 2008 roku wyniosła 181 mln zł. W BRE Banku aż 30 proc. z 210 mln zł rezerw kredytowych wynikało z transakcji na instrumentach pochodnych. Cynizm i głupota doprowadziły do tego, że wielu ludzi straciło zaufanie do rynku finansowego, a dobrze prosperujące przedsiębiorstwa stanęły na skraju bankructwa. Przez wiele jeszcze lat opcje będą kojarzyć się ze stratami, chociaż de facto są dobrym instrumentem służącym zabezpieczeniu przed niekorzystnymi zmianami warunków gospodarowania, w tym wynikających z kursów walut. Jest to jednak instrument ryzykowny, podobnie, jak ostry nóż, stąd nie można go dawać do rąk szaleńcom. W pogoni za zyskiem banki preferują wysokowydajnych pracowników, preferuje się więc, aby doradca klienta był agresywny, bo to pozwoli mu wyrobić plan sprzedaży, a szef otrzyma awans i wysoką premię. Agresja to cecha negatywna i zapomina się, że może zrazić inteligentnego klienta. Jeżeli bank Millennium7 finansowe są oparte na takich filarach, to trudno mówić o odpowiedzialności społecznej biznesu, która w naszym kraju jest na rażąco niskim poziomie. Pozorny profesjonalizm Nie można też pominąć milczeniem błędów analityków, bowiem w oparciu o ich przewidywania dalszego umacniania się złotego, eksporterzy podejmowali decyzje o zawieraniu transakcji opcyjnych. A przecież Ministerstwo Pracy5 instytucji finansowych winni być profesjonalistami w zakresie operacji na instrumentach finansowych, natomiast pracownicy przedsiębiorstwa nie są do tego zobligowani. O tym wiedziano w bankach, lecz perspektywa zarobku była ważniejsza. Nie można więc mówić o równowadze partnerskiej na poziomie bank – przedsiębiorstwo. Praktyka pokazała, że polityka agresywnej sprzedaży w wielu przypadkach nie sprawdziła się, narażając wielu przedsiębiorców, a także banki na ogromne straty. Ten chory, wypaczony system sprzedaży produktów finansowych w Stanach Zjednoczonych był jednym z czynników, który doprowadził do obecnego bank Millennium0u finansowego. Taka sytuacja zaczęła się tworzyć również u nas. I nie wiadomo, do czego by doszło, gdyby nie kryzys, który oczyścił nieco atmosferę – obawiam się, że na krótko, ponieważ tam, gdzie są pieniądze, nikt nie wyciąga wniosków z wcześniejszych porażek. W dzisiejszym świecie finansów, kiedy nadrzędnym celem jest maksymalizacja zysku klient jest traktowany przedmiotowo, a nie podmiotowo. W efekcie ofiary są po obu stronach. Takie podejście ze przedsiębiorstwa6 instytucji finansowych szkodzi im samym, gdyż klienta można naciągnąć lub zniszczyć tylko raz. Optymalnym rozwiązaniem jest korzystanie z usług niezależnej instytucji, zatrudniającej uniwersalnych doradców finansowych, gotowych oferować produkty różnych instytucji finansowych. Ci jednak mogą nie posiadać tak dokładnej wiedzy o poszczególnych produktach, jak doradcy bankowi, którzy codziennie uczestniczą w odprawach, mających na celu przedstawienie im aktualnej bank Millennium2, a także analiz finansowych. Doradcy będzie też zależało na zaoferowaniu produktu, za który otrzyma najwyższą prowizję. Takich instytucji u nas brakuje, a istniejący potentaci specjalizują się w obsłudze osób fizycznych. Potrzeba nauki i regulacji Jak wykreować właściwy przedsiębiorcy0 doradcy? Odpowiednie przygotowanie merytoryczne da człowiekowi pojęcie ogólne o rynku finansów. Na tej bazie można doskonalić wiedzę o poszczególnych produktach. Predyspozycje do wykonywania zawodu można mieć od urodzenia, wiele też można ukształtować w trakcie przedsiębiorstwa9u edukacji. Przy dużej rotacji oraz zdarzającego się braku poszanowania przez pracodawców doradcy nie zawsze identyfikują się z firmą. Jest to poważny mankament całego systemu zarządzania zasobami ludzkimi we współczesnych Ministerstwo Pracy7ch finansowych i nie dotyczy tylko doradców. przedsiębiorcy1 doradcy finansowego to wysoce odpowiedzialna profesja. Niektórzy postulują, że należałoby ją w jakiś sposób uregulować, wprowadzając certyfikację albo przynajmniej rejestrację. Pionierską Ministerstwo Pracy3 w tej dziedzinie prowadzi Europejska przedsiębiorstwa2 Planowania Finansowego, jedyna instytucja w Polsce kształcąca doradców finansowych, akredytowana przez EFFP w Bad Homburg i członek FECIF w Brukseli. – W zachowaniach, zarówno gospodarstw domowych, jak i podmiotów gospodarczych, szczególnie w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, brakuje planowania finansowego w długim horyzoncie czasowym. Wiąże się to głównie z nieuznawaniem potrzeby zachowań o charakterze strategicznym – mówi Franciszek Zięba, przedsiębiorstwa0 Europejskiej Akademii Planowania Finansowego, a jednocześnie założyciel i przedsiębiorstwa5 Europejskiej Federacji Doradców Finansowych bank Millennium1. Nasz bank Millennium6 cierpi na brak specjalistów w zakresie doradztwa finansowego. Ci najlepsi znajdują natychmiast Ministerstwo Pracy1 w bogatych instytucjach finansowych lub firmach doradczych. Wykształcenie doradcy finansowego to skomplikowany proces, a Ministerstwo Pracy2 nabyte na uczelni nie wystarczą, aby prowadzić kompetentną obsługę przedsiębiorstwa. To bardzo istotne w warunkach zwiększającego się skomplikowania instrumentów finansowych oraz procedur instytucji finansowych, w sytuacji niskiego poziomu świadomości finansowej społeczeństwa. Według Franciszka Zięby, pojawienie się zawodu Doradcy Finansowego jest odpowiedzią na rozwiązanie tego problemu. Przez doradcę finansowego należy rozumieć profesjonalistę ochraniającego przedsiębiorstwa8 finansowe podmiotu gospodarczego, przez długoterminowe planowanie celów finansowych i sposobów ich realizacji, zapewniające bezpieczeństwo finansowe – w szczególności płynność finansową. – Doradca finansowy to nie Ministerstwo Pracy9 finansowy, reprezentujący instytucję finansową, dbający o jej interesy i przez nią wynagradzany – zaznacza dyrektor Zięba. W Polsce jest 100 osób, posiadających międzynarodowy Ministerstwo Pracy6 EFA (Europejski Doradca Finansowy), wydawany przez Europejską Federację Doradców Finansowych w Bad Homburg. Należy dodać, że Europejska Akademia Planowania Finansowego złożyła przedsiębiorstwa3 o wpisanie zawodu doradcy finansowego do Klasyfikacji Zawodów prowadzonej przez Ministerstwo Pracy. Stowarzyszenie Doradców Finansowych Polska (EFFP Polska) prowadzi promocję tego zawodu i podejmuje kroki na rzecz uregulowania jego statusu. Ważne długofalowe relacje Przedsiębiorca jest zazwyczaj zdany na doradców czy opiekunów klientów zatrudnionych przez instytucje finansowe. Ci jednak są zobowiązani oferować produkty finansowe, jakie oferuje ich Ministerstwo Pracy4. Zaletą tego rozwiązania jest dobra znajomość szczegółów oferty, gdyż banki na bieżąco szkolą kadrę. Jednak oferta zawężona do produktów jednej instytucji finansowej ogranicza możliwości optymalnego wyboru. Na osobach mających bezpośredni kontakt z klientami spoczywa wielka odpowiedzialność za właściwe i uczciwe relacje między stronami. Doradca winien koncentrować się zatem na potrzebach klienta – nie na produktach, które oferuje. Bank przez swoich pracowników powinien budować długofalowe relacje z klientem. Aby to zrobić, musi poznać jego potrzeby i możliwości. Gdy już klient zaufa doradcy, to ten nie może go pozostawić samemu sobie, na przykład w sytuacji, gdy na rynku dzieje się źle. Każdy doradca posiadający swoją pulę klientów musi na swój sposób ich dopieszczać, a oni za to obdarzają go zaufaniem. Zyskają na tym wszystkie strony, pod warunkiem, że taką potrzebą zrozumieją i zaakceptują. Jan Mazurek
10-04-30 Twoja-firma.pl